poniedziałek, 7 grudnia 2009

Pierniczki- odsłona pierwsza



Pewnie nikogo nie zdziwi wypiekanie pierniczków w grudniu. Ja, szczerze mówiąc robiłam to po raz pierwszy! Do tej pory ciasto na pierniki przygotowywała każdego roku moja Babcia. Takie prawdziwe, leżakujące w kamiennym garnku przez kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem. I w tym roku takie robić będziemy, ale teraz, na potrzeby chwili szybkie ciasteczka imbirowe. Mocno korzenne i przepyszne!


Składniki:

3 filiżanki* mąki pszennej

1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

1/2 filiżanki miękkiego masła

1/2 filiżanki cukru

2 łyżeczki mielonego imbiru

2 łyżeczki mielonego cynamonu

1/2 łyżeczki mielonej gałki muszaktołowej

1/2 łyżeczki soli

1 jajko

1/2 filiżanki miodu

1/4 filiżanki melasy lub syropu klonowego

--- *filiżanka = ~240 ml

Przygotowanie:

W dużej misce wymieszać suche składniki. W drugiej- ubić masło z cukrem na puszystą masę. Dodać jajko oraz partiami suche składniki. Całośc zmiksować, następnie lekko wyrobić ciastona stolnicy. Ciasto zawinąć w foliowy woreczek i włożyć na godzinę do lodówki. Po tym czasie rozwałkować ciasto, wykrawać z niego ciasteczka. Ciastka układać na natłuszczonej blasze, odkłożyć na kolejne 15 minut w chłodne miejsce. Piec w temperaturze 180 oC aż do lekkiego zarumienienia.

Ciasteczka bardzo ładnie zachowują po upieczeniu swój pierwotny kształt.

piątek, 4 grudnia 2009

Kremowy pasztet z mirabelkowo-winną galaretką



Martha Stewart- kobieta instytucja. Moim skromnym zdaniem kucharka z niej średnia, ale nosa do interesów ma jak mało kto. Do zatrudniania dobrych współpracowników także. Jeden z grona jej anonimowych kuchcików przygotował podany przez mnie poniżej przepis na pyszny, delikatny w smaku i niezwykle szybki do przyrządzenia pasztet. Pod przepisem podpisuje się oczywiście Martha, ale ja w to nie wierzę- pasztet jest na to po prostu za dobry!:)

Oryginalny przepis znajdziecie w polskim, świątecznym wydaniu Martha Stewart Living ( ja zmieniłam proporcje, zmniejszając przede wszystkim ilość masła, zwiększając wątróbki, zmieniając smak galaretki etc).

------

Ps. Zdaję sobie sprawę, że w okresie świątecznym ilość konkursów organizowanych na stronach WWW jest wręcz hurtowa, tym niemniej chciałabym zaproponować udział w kolejnej kulinarnej zabawie:) Szczegóły znajdziecie na stronie fajne święta.pl. Serdecznie zapraszam!

-----

Składniki:

150g masła

300g wątróbek drobiowych

250g pieczarek

garść suszonych grzybów (wcześniej namoczonych)

1 łyżeczka czosnku

1/4 łyżeczki pieprzu cayenne

2 łyżeczki soli

szczypta gałki muszkatołowej

1/3 szklanki wytrawnego białego wina

1 łyżeczka suszonego tymianku

1 średnia cebula

2 łyżki bułki tartej (opcjonalnie)

galaretka:

1/2 szklanki czerwonego wina

1 goździk

1/3 szklanki soku (naturalnego, gęstego) z mirabelek (śliwek, wiśni... - w oryginale z granatów)

1 listek żelatyny (1,5 łyżeczki)

Przygotowanie:

2 łyżki masła rozpuścić na dużej patelni. Wrzucić poszatkowane grzyby, pieczarki, drobno pokrojoną wątróbkę, cebulkę, czosnek i pieprz. Smażyć ok 5 minut. Dodać łyżeczkę soli, tymianek oraz białe wino i tartą bułkę. Zmniejszyć ogień, dusić pod przykryciem ok. 10 minut. Lekko ostudzoną masę przełożyć do blendera. Zmiksować dokładnie z pozostałym masłem. Wstawić na pół godziny do lodówki. W tym czasie podgrzać czerwone wino z goździkiem. Pozwolić, aby alkohol wyparował. Żelatynę przygotowac zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Połączyć z winem i owocowym sokiem. Ostudzić. Wyjąć goździk. Na chłodny pasztet wylać delikatnie (strużką po odwróconej łyżce) chłodną galaretkę. Wstawić na kilka godzin do lodówki, aby masa stężała.


środa, 2 grudnia 2009

Zagłosuj i Ty, i Ty, i Ty... :)

Kochani, zostałam zaszczycona wyróżnieniem w konkursie organizowanym przez stronę Knedlik.pl oraz Nikona "W odwiedzianch u Królowej Śniegu".

Jeśli uważacie, że moja fotografia  zasługuje na wygraną - zagłosujcie - wpisując głos poparcia na zdjęcie numer 3 w komentrzach na stronie konkursu.

Z góry bardzo dziękuję za wsparcie, a poniżej finałowe zdjęcie:



Francuski chleb wiejski na zakwasie



Chrupiąca skórka, miękki miąższ. Upieczenie takiego bochenka nie jest bynajmniej trudne, ale to oczekiwanie, zagniatanie co godzinę powoduje, że to wypiek na specjalne okazje- kiedy się nie spieszysz i mnie planujesz wyjścia z domu przez kilka kolejnych przedpołudniowych godzin:) To jest chleb, jaki miałabym ochotę jeść codziennie! 

Przepis polecony przez Ptasię (weekendowa piekarnia #52).

Składniki:

Zaczyn (200g): 40g aktywnego płynnego zakwasu żytniego, 80g wody, 80g mąki pszennej chlebowej

Wszystkie składniki wymieszać wieczorem dnia poprzedzającego pieczenie, odstawić w temp. pokojowej na ok. 12 h.

Dnia następnego potrzebujemy, poza zaczynem

300g letniej wody

312g (2 szklanki) mąki pszennej chlebowej

80g mąki żytniej chlebowej

58g (6 łyżek) mąki pszennej razowej

1/4-1/8 łyżeczki drożdży instant (lub 1-2 kuleczki wielkości ziarna groszku świeżych)

1,5 łyżeczki soli (w oryginale ciut więcej - można dać czubate 1,5 łyżeczki)

Przygotowanie:
Zmieszać cały zaczyn z dnia poprzedniego z 300g letniej wody. W osobnej misce zmieszać mąkę pszenną chlebową, mąkę żytnią chlebową oraz pszenną razową i drożdże. Oprószyć mokre składniki (zaczyn i wodę) suchymi. Wymieszać tak, aby cała mąka była zwilżona. Przykryć i odstawić na 20 minut. Po tym czasie dodać sól i wyrabiać ręcznie lub miskerem ok. 10 minut (osobiście sądzę, że mikserem można nieco krócej). Ciasto będzie bardzo lepkie i elastyczne. Jeśli nie będzie lepkie, należy delikatnie dodać trochę wody.

Zeskrobać ciasto do natłuszczonej miski, przykryć folią i odstawić do podwojenia objętości ok. 1,5-2 h (uwaga: przy redukcji drożdży może potrwać to dłużej - bliżej 2,5-3h, i warto w tym czasie 1-2 razy złożyć chleb). Gdy chleb podwoi objętość, należy go przełożyć na omączony blat i odgazować, złożyć, przełożyć z powrotem do miski. Odstawić do ponownego napuszenia (podwojenia objętości) ok. 1h. Po tym czasie przekładamy chleb ponownie na blat, znów ogazować, podzielić na 2 części i uformować 2 okrągłe (stąd boule) lub owalne bochenki- ja zrobiłam 1 duży bochenek. Ciasto będzie wciąż dość lepkie, choć dające się formować. Należy starać się jak najmniej podsypywać mąką. Chlebki umieścić w koszykach/durszlakach do wyrastania, przykryć folią i odstawić do napuszenia na 1h.

Jeśli mamy kamień - od razu po uformowaniu bochenków nagrzewamy go w piekarniku nastawionym na 245 st. C. Jeśli nie - można nagrzać blachę. Napuszony chleb nacinamy, przekładamy na nagrzaną blachę lub kamień i pieczemy z parą 5 min w 245 st. Skręcamy temperaturę do 230 st. i pieczemy 20-25 minut, aż chleb będzie mocno zrumieniony, głuchy od spodu a temperatura wewnątrz bochenka będzie wynosić ok. 100 st. C. Studzimy na kratce.




poniedziałek, 30 listopada 2009

Cytrusowe tuiles



Tuiles są bardzo delikatnymi, cienkimi ciasteczkami, podawanym zwykle jako dodatek do innych deserów. Te cytrusowe są wręcz przepyszne! Karmelkowo kruche, z intensywną nutą skórki pomarańczowej, przyjemnie maślane. Przy ich robieniu trzeba uważać, aby nie poparzyć sobie palców, ale warto podjąć to ryzyko!

Przepis (mój jest lekko zmodyfikowany) pochodzi ze świątecznego numeru magazynau Martha Stewart Living.

Składniki:

¾ szklanki cukru

½ szklanki mąki pszennej

¼ szklanki świeżego soku z pomarańczy

3 łyżki soku z cytryny

7 łyżek rozpuszczonego masła

¾ łyżeczki startej skórki z pomarańczy

Szczypta soli

 

(Ważne! Ciasto musi zostać wykonane najpóźniej dzień przed pieczeniem!)

 

Przygotowanie:

Mąkę wymieszać z cukrem i solą. Dodać sok z cytryny i pomarańczy. Ubić mikserem. Powoli wlać masło, dodać startą skórkę, dokładnie wymieszać mikserem. Masę przykryć folią i wstawić do lodówki (może być przechowywana przez tydzień).

 Piec rozgrzać do 180oC. Na silikonową matę lub pergamin ułożony na blasze nakładać porcje zimnego ciasta wielkości łyżeczki od herbaty. Zwilżonymi dłońmi rozprowadzić ciasto, tworząc krążek o wysokości ok. 8 mm. Piec 10-12 minut, aż ciasteczka będą złoto-brązowe. Po wyjęciu blachy z pieca odczekać ok. minuty, po czym delikatnie zdjąć placuszek i nawinąć go (gładką stroną-na której był pieczony- do wewnątrz) na trzonek drewnianej łyżki (najłatwiej robić to na brzegu stołu).

Jeśli ciasto ostygło za bardzo i nie da się go formować, wstawić je na moment do ciepłego pieca. Rurki można przechowywać przez 3 dni, ułożone między warstwami pergaminu.